|
Bardzo, bardzo dawno temu, w małym miasteczku Osteel, żył czcigodny pastor, który czas wolny od służby Bogu i ludziom, poświęcał oglądaniu nocnego nieba. Kiedy nad ranem, 3 sierpnia 1596 roku postanowił zmierzyć odległość kątową Merkurego od jasnej gwiazdy w konstelacji Wieloryba, nie mógł przypuszczać, że właśnie dokonał odkrycia najbardziej znanej dziś gwiazdy zmiennej – Miry, czyli cudownej gwiazdy! David Fabricius (bo o nim mowa), nie znalazł tej gwiazdy na żadnej z dostępnych mu map nieba, dlatego postanowił obserwować ten nowy obiekt. Do 21 sierpnia gwiazda pojaśniała (z 3 do 2 mag) a następnie zaczęła przygasać aż w październiku znikła. Na podstawie tych obserwacji Fabricius uznał, że wypatrzył gwiazdę nową. Jak bardzo musiał być zdumiony, gdy po kilku latach, w lutym 1609 roku, dane mu było oglądać tę gwiazdę, świecącą ponownie tak jasno, jak za pierwszym razem.
W tym miejscu wypada jeszcze wspomnieć o pewnym błędzie Fabriciusa - planetą, której pomiary dokonywał w sierpniu 1596 roku nie był Merkury lecz, najprawdopodobniej, Jowisz. Pierwszy zauważył to Argelander w roku 1869. Oczywiście, ta pomyłka nie miała istotnego znaczenia dla samego odkrycia. Pomimo ponowej obserwacji gwiazdy przez Fabriciusa i innych, nikt nie zajął się wyjaśnieniem fenomenu "mrugającej" gwiazdy. Dopiero w roku 1638 rodak Fabriciusa, Johann Fokkens Holwarda, zajął się systematycznymi obserwacjami, dzięki którym udało mu się określić okres gwiazdy na 11 miesięcy. Jan Heweliusz, który również prowadził obserwacje od 1639 roku, w opublikowanej w roku 1662 pracy pod tytułem "Historiola Mirae" nadał gwieździe nazwę "Mira" czyli "cudowna gwiazda". Niestety, odkrywcy gwiazdy nie było dane cieszyć się postępami w wyjaśnianiu zagadki Miry, ponieważ nie żył już od lat (został zamordowany w 1617 roku). Dziś przypuszcza się, że Mira była już obserwowana znacznie wcześniej. Poszlaki wskazują, że była ujęta w atlasie Hipparchosa. Prawdopodobnie została sklasyfikowana jako nowa w roku 134 p.n.e. Jednak nie ma jej w atlasie Ptolemeusza, który bazował na danych Hipparchosa i aktualizował jedynie pozycje gwiazd. Możliwe, że gdy Ptolemeusz prowadził swoje obserwacje, Mira nie była widoczna gołym okiem, i z tego powodu nie została umieszczona w katalogu. Historycy wspominają jeszcze obserwacje chińskich astronomów z roku 1070. Nasunąć się może pytanie, co takiego cudownego widzieli dawni astronomowie w Mirze? Regularne zmiany jasności były czymś absolutnie nowym na, uważanym od starożytności za niezmienny, firmanencie niebieskim. Prawdą jest, że obserwowano gwiazdy nowe, jednak nigdy wcześniej nie spotkano się z obiektem, który cyklicznie pojawiał się i znikał. Mieć też należy na uwadze, że przyglądamy się czasom "przed teleskopwym" - obiekt o jasności ok. 10 mag był całkowicie niewidoczny dla obserwatorów. Dla XVII wiecznych astronomów był to nieprawdopodobny fenomen. Nazwanie gwiazdy o takich właściwościach "cudowną" nie powinno więc nikogo dziwić. Mira była pierwszą odkrytą zmienną (poza nowymi i supernowymi) i stała się prototypem gwiazd zmiennych - miryd. W ciągu stu lat od odkrycia Fabriciusa, poznano 4 inne mirydy. W 1896 znano już 251 gwiazd tego typu. Dziś, po czterystu latach od odkrycia Miry, znanych jest ponad 6000 gwiazd tego typu. Wiemy już, jak odkryto Mirę - czas najwyższy dowiedzieć się, dlaczego tak ładnie do nas mruga. W tym celu musimy oddalić się nieco od naszego Słońca. Nie tak strasznie daleko - zaledwie ok. 400 lat świetlnych. Mira jest gwiazdą, która już zakończyła życie w ciągu głównym i stała się czerwonym olbrzymem. Większość swojego życia gwiazdy spędzają, pracowicie wypalając ogromne zasoby wodoru. Dla każdej z nich nadchodzi jednak moment, gdy cały wodór w jądrze zostaje wykorzystany. To znak, że czas przeznaczony na życie gwiazdy nieubłagalnie zbliża się do końca. Dla zrozumienia tego, co dzieje się z Mirą, konieczne jest wyjaśnienie, jak "działa" gwiazda. W dużym uproszczeniu, jest to ogromna kula gazu, która utrzymywana jest w tym stanie w wyniku działania przeciwstawnych sił: grawitacyjnych, próbujących zgnieść gwiazdę do środka oraz ciśnienia rozgrzanych w jądrze gazów, działającego w przeciwnym kierunku. Tylko dzięki swoistej równowadze gwiazda nie zapada się ani nie eksploduje. Co jednak dzieje się z równowagą, gdy w jądrze zaczyna brakować paliwa? W efekcie "spalania" wodoru w jądrze gwiazdy powstaje hel. Wraz z kończącym się wodorowym paliwem, zanika ciśnienie, które utrzymywało gwiazdę w równowadze. Siły grawitacji zaczynają dominować i jądro kurczy się a jego temperatura rośnie. Nadmiar energii, którego jądro nie jest w stanie przyjąć, przedostaje się do otoczki. Dodatkowa enegria powoduje wzrost ciśnienia w otoczce i jej powiększenie oraz spadek temperatury. Choć to wydawać się to może dziwaczne, to tak właśnie jest - gwiazda jednocześnie kurczy się i powiększa - tak powstaje czerwony olbrzym, którym jest Mira. Sytuacja taka trwa do momentu, gdy temperatura jądra podniesie się do takiej wartości, przy której następuje zapłon helu. Po jego wyczerpaniu, w jądrze znajdować się będzie węgiel; kolejny raz zacznie się proces kurczenia jądra i powiększania otoczki aż do czasu, gdy nastąpi jego zapłon. W wyniku spalania węgla w jądrze pojawi się tlen a schizofreniczny proces kurczenia jądra i powiększania otoczki rozpocznie się ponownie aż do momentu, gdy jako paliwo zapłonie tlen. W gwiazdach wielkości Miry (w tym również w naszym Słońcu), najprawdopodobniej proces ten skończy się właśnie na spalaniu tlenu. ...cdn...
» Brak komentarzy
Ten artykuł nie był jeszcze komentowany
» Wyślij komentarz
|