|
Opowiadania dla Aniołka czyli astromitologia... DelfinTen nieduży gwiazdozbiór odnajdziesz łatwo na letnim, nocnym niebie nieopodal orłowego Altaira. Choć może wygląda niepozornie, starożytni wydzielali tą konstelację od niepamiętnych czasów z tym, że widzieli w niej różne rzeczy. Otóż arabowie uważali, że to wielbląd. Hebrajczycy sądzili, że to ryba, która połknęła proroka Jonasza. Całkiem nie jest jasne do dziś, kto ze starożytnych widział w tych kilku gwiazdach hiobową trumnę - wiemy tylko, że ktoś tak myślał. I ostatnia interpretacja to, uznawany do dziś, delfin. Opowieści o delfinie na niebie jest kilka, lecz my skupimy się na dwóch.  Konstelacja Delfin z Atlas Celestii Flamsteeda (1792) Pierwsza, podobno oparta na faktach, opowiadana była przez Herodota a jej bohaterem był artysta, Arion z Lesbos. Długo żył na dworze swojego przyjaciela, Periandra, króla Koryntu. To tam właśnie doskonalił swój warsztat artystyczny i stał się twórcą dytyrambu. W końcu jednak zapragnął poznać świat i wyruszył w podróż. Mówi się, że sława jego szybko się rozprzestrzeniła i że na niej zbił całkiem niezłą fortunkę. Pewnego razu wybrał się na Sycylię, gdzie odbywał się konkurs dla poetów, w którym chciał wziąć udział. Oczywiście wygrał a jego fortuna po raz kolejny się powiększyła. Jednak wracając statkiem do domu padł ofiarą własnej sławy i bogactwa - kapitan z załogą doszedł do wniosku, że przejmą majątek słynnego poety a jego samego pozbawią życia. Arion, będąc w sytuacji bez wyjścia i pogodzony z losem, poprosił kapitana o chwilę zwłoki w wykonaniu wyroku aby zaśpiewać niebywale piękną pieśń o rozstaniu ze światem i życiem. Nawet bezduszni marynarze byli oczarowani pięknym, żałobnym poematem. Korzytając z chwili ich zadumy, Arion skoczył do morza. Byłby niechybnie zginął, jednak okazało się, że jego pieśni słuchano nie tylko na pokładzie statku. Z pomocą poecie pospieszył delfin, który również był pod urokiem usłyszanego utworu. Na jego grzbiecie Arion dotarł do Koryntu jeszcze przed przybyciem statku, którym wcześniej podróżował. Król Periander był bardzo wzburzony tym, jak potraktowano jego przyjaciela. Po przybyciu statku, marynarze zostali wezwani przed królewskie oblicze. Zapytani o los Ariona skłamali, że został on na Sycylii, gdzie podobno bardzo mu się podobało. Wtedy z ukrycia wyszedł Arion i kłamstwo kapitana oraz załogi statku zostało publicznie odkryte. Periander niezwłocznie nakazał stracić nikczemników. Od tego czasu małą grupkę gwiazd na niebie zaczęto nazywać delfinem, na pamiątkę tych dramatycznych wydarzeń. Inna opowieść dotyczy jednego z członków Olimpu, co z pewnością czyni ją znacznie ciekawszą i bardziej wiarygodną, bo przecież bogowie nie kłamią (a przynajmniej nie za często). Posejdon, brat Zeusa i Hadesa, był władcą mórz. Pewnego razu, zauważył na wyspie Neksos przepiękną kobietę. Była to Amfitryta, najpiekniejsza wśród nereid, córek Oceanosa. Oczywiście, jak to bywało zazwyczaj, Posejdon zakochał się w niej na zabój i zrobił to, co każdy szanujący się bóg w takiej sytuacji robi: porwał ją do swego królestwa. Tu jednak natrafił na niezłomny upór Amfitrydy, która nie dość, że nie przyjęła "delikatnych" zalotów władcy mórz, to jeszcze krzywiła się, że miejsce to jest wilgotne, nieprzyjemne i ciemne a na dodatek Posejdon się o nią wcale nie oświadczył. Zmartwił się morski władca bardzo i mógłby nawet uschnąć ze strapienia na wiór. Jednak jednen z jego najmądrzejszych poddanych, delfin, podjął się sprawę załatwić i skłonić Amfitrytę ku Posejdonowi. Zjawił się więc wkrótce u pięknej nereidy i opowiedział jej, jak wielkie i piękne jest podwodne królestwo jego pana. Wspomniał też o niezmierzonych bogactwach, jakie znajdują się w jego pałacu, o niezliczonej służbie, posiadłościach, niezwykłych zwierzętach, które żyją w głębinach. Gdy zauważył w oczach Amfitryty błysk wiedział, że sukces już blisko. Zaprosił więc ją na przejżdżkę po posejdonowym królestwie. Była to wycieczka niezwykła - rydwan Amfitryty otaczały tłumy służby, które oddawały jej cześć niemal boską. A opowieści delfina o bogactwie i potędze Posejdona oraz o jego bogactwie okazały się wcale nie przesadzone. Nereida więc długo nie zastanawiała się i już wkrótce zajęła miejsce na tronie obok Posejdona. Władca mórz był niezmiernie wdzięczny delfinowi i podarował mu co nieco ze swoich bogactw a po śmierci mądrego doradcy przeniósł go na nieboskłon aby tam był po wsze czasy. Dzięki temu do dziś możemy letnią nocą cieszyć oko widokiem niebiańskiego delfina, który przypomina ważną prawdę: "nic na siłę, nic na siłę..."  Konstelacja Delfin
» Brak komentarzy
Ten artykuł nie był jeszcze komentowany
» Wyślij komentarz
|