|
Opowiadania dla Aniołka czyli astromitologia... Korona PółnocnaPomiędzy Wolarzem a Herkulesem (i troszeczkę pomiędzy wężową głową) wypatrzeć można niewielki ale całkiem wyraźny gwiazdozbiór, który kształtem może przypominać puchar lub... miskę. Czy dziś dowiemy się czegoś o konstelacji Miska? Nie, nie! Już Ptolemeusz, wyznaczając swoich 48 konstelacji, w tym miejscu widział koronę. Ale tak na prawdę ta korona, to diadem!  Korona Północna z globusu Mercatora (1551 r.) Dawno, dawno temu Kretą władał król Minos. Był to mądry i dobry władca; dzięki niemu Kreta niepodzielnie władała tą częścią morza. Miał on małżonkę a z nią gromadkę dzieci a wśród nich z piękności słynącą księżniczkę Ariadnę. Pewnego razu Posejdon, władca mórz, zażądał od Minosa ofiary dla siebie. Tak bardzo chciał, żeby ofiara była odpowiednio godna, że sam przysłał Minosowi przepięknęgo byka. Minos obiecał bogu, że złoży ofiarę z tego zwierzęcia. Słowa jednak nie dotrzymał czym bardzo rozsierdził Posejdona. Władca mórz zapragnął zemsty i dokonał jej w bardzo bolesny dla Minosa sposób - sprawił, że żona króla, Pazyfae, zakochała się w pięknym byku. Co więcej, doczekała się z nim potomstwa - Minotaura - pół byka i pół człowieka. Minos stał się przybranym ojcem stwora. Lecz to nie był koniec zemsty Posejdona; Minotaur stał się krwiożerczą bestią, żywiącą się ludźmi. Aby chronić królestwo, Monis nakazał swojemu architektowi, Dedalowi, wybudować po pałacem ogromny labirynt i w nim umieścił przybranego syna. Zmusił też ateńczyków, których niedawno pokonał, aby jako daninę dostarczali mu młode dziewczęta i chłopców, którymi żywił się Minotaur. Nie muszę chyba dodawać, że ateńczycy nie byli zachwyceni składanym przez nich haraczem? W pewnej wiosce, gdzieś na północ od Grecji, żył ze swoją matką młodzieniec o imieniu Tezeusz. Gdy dorósł, dowiedział się, że pod głazem nieopodal wioski, znajduje się dla niego prezent pozostawiony przed laty przez ojca. Silny Tezeusz bez problemu unisł głaz i znalazł tam sandały i miecz. Podobno też miał prywatne spotkanie z Herkulesem, który w zamian za odwiedzenie go od samobójstwa, przepowiedział młodzieńcowi przyszłość bohatera. Zapewne te dwa wydarzenia spowodowały, że Tezeusz wyruszył w świat aby dokonywać bohaterskich czynów i okryć się sławą i chwałą. Skierował się do Aten a po drodze, jak pragnął, zaczął zdobywać popularność, ratując ludzi przed róznymi kreaturami. Tu zabił Peritesa, który wcześniej zabijał swoją maczugą podróżnych. Tam pokonał olbrzyma Sinisa, który za pomocą drzew rozrywał ludzi na strzępy. Zabił też świnię Faji, łotra Skejrona czy siłacza Mickuna. Tak więc, gdy przybył do Aten, miał już czym się pochwalić. Jednak tu nikt nie witał młodego bohatera, był to bowiem czas, gdy wybierano dziewczęta i chłopców, którzy mieli zostać pożarci przez Minotaura. Miasto okryte było żałobą. Tezeusz uznał, że oto nadarza się doskonała okazja, aby dodać do swojej kolekcji kolejny sławny uczynek. Zgłosił się na ochotnika i niedługo potem odpłynął, razem z innymi "wybrańcami", na Kretę. Tam dokonał kolejnego wielkiego czynu - rozkochał w sobie piękną księżniczkę Ariadnę - minosową córkę. Powiedział jej, że chce zabić Minotaura. Ariadna, nie miała wątpliwości, że Tezeusz wygra walkę z potworem, jednak obowiała się, że jej kochanek nigdy nie będzie mógł wyjść z labiryntu. Aby móc go jeszcze zobaczyć, podarowała młodemu bohaterowi kłębek długiej nici - jeden koniec miał zostać przywiązany przy wejściu do labiryntu a kłębek Tezeusz miał zabrać ze sobą i idąc rozwijać. A po pokonaniu Minotaura rozwinięta nić pokaże drogę powrotną. I tak też się stało. Śmierć Minotaura nie była chyba zbyt dramatycznym ciosem dla Minosa, ponieważ po powrocie Tezeusza z labiryntu, zgodził się na jego ślub z Ariadną. Niedługo potem zakochana Ariadna oraz jej małżonek odpłynęli do Aten. Po drodze zatrzymali się na wyspie Naksos. Ariadna, zmęczona podróżą, zasnęła w cieniu pod drzewem. Wtedy okazało się, że Tezeusz wcale nie był wiernym małżonkiem. Co więcej, on wcale nie kochał kobiety, która oddała mu swoje serce. Zauważywszy, że Ariadna śpi, nakazał natychmiast odpłynąć w dalszą drogę do Aten. Nieładnie, prawda? Prawdopodobnie, gdyby Ariadna się wówczas obudziła, byłaby najbardziej nieszczęśliwą istotą na świecie! Na jej szczęście, nieopodal Naksos pojawił się Dionizos ze swoim orszakiem. Bystremu wzrokowi boga nie umknęła śpiąca piękność. Oczywiście, zakochał się w niej w jednej chwili i, jak każdy szanujący się olimpijski bóg, natychmiast zabrał Ariadnę ze sobą a wkrótce potem poślubił, ofiarując małżonce przepiękny diadem. Wyjątkowo okazało się, że miłość boga nie była błahostką. Podarował on swojej wybrance wszystko, czego tylko mogła zapragnąć. Ariadna chyba zpomniała o swojej zdradzonej miłości i znalazła szczęście u boku Dionizosa. Stanowili doskonale dobrana parę i żyli razem długo i szczęśliwie. Niestety, Ariadna nie była bogiem a tym samym nie była nieśmiertelna. Gdy nadszedł czas aby udała się do królewstwa Hadesa, niepocieszony Dionizos polecił na jej pamiątkę umieścić na niebie diadem, który przed laty podarował swojej ukochanej...  Gwiazdozbiór Korony Północnej
» Brak komentarzy
Ten artykuł nie był jeszcze komentowany
» Wyślij komentarz
|