|
Opowieści dla Aniołka czyli astromitologia... WoźnicaMitologia nie jest chyba zbyt ścisłą dziedziną nauki, ponieważ opowieści o jednym bohaterze znaleźć można kilka i to w kilku wersjach. W takim wypadku konieczne jest dokonanie wyboru najbardziej odpowiedniej (wg wybierającego, oczywiście). Z tego powodu nie przyjmuję protestów i zażaleń, że tak na prawdę było inaczej. Zwyczajnie, snuję sobie swoją opowieść.  Gwiazdozbiór Woźnicy Na zimowym niebie nietrudno jest odnaleźć zbiór gwiazd, w których starożytni widzieli Woźnicę. Kim on był? Najczęściej przyjmuje się, że to syn Heliosa i Clymene, niejaki Phaeton. Piszę "niejaki", ponieważ wśród dzieci Heliosa najsłynniejszym i najbardziej znanym jest Apollo a o pozostałej, dość pokaźnej gromadce, mówi się mało lub wcale. Wyobraźcie sobie, że Phaeton przez dłuższy czas zupełnie nie wiedział, że jego ojcem jest Helios. A gdy się już dowiedział, to nie chciało mu się uwierzyć, że ma takiego miłego tatusia, który codziennie wozi Słońce w swoim rydwanie. W trakcie wyjaśniania sprawy ojcostwa Phaetona, doszło nawet do małego zamieszania w boskim zgromadzeniu. Helios, w celu udowodnienia swego ojcostwa, przyrzekł synkowi, że da mu cokolwiek ten sobie zażyczy. Phateon zaś poprosił o przekazanie mu na jeden dzień tatusiowego rydwanu, którym Helios zazwyczaj pomykał po niebie! (w sumie młodzi faceci nie zmienili się za bardzo od tamtych czasów; wciąż tylko by się rwali do kierownicy!) Tatuś początkowo wykazał się rozsądkiem i odmówił. Niestety, okazało się, że nie posiadał zbyt dużych zapasów silnej woli i ostatecznie uległ synowskim prośbom! Cały szkopuł polegał na tym, że prowadzenie tego rydwanu to było ciężkie zajęcie, o czym Phaeton wkrótce sam się przekonał. Kierowanie rydwanem było ponad jego siły. Na dodatek skrzydlate rumaki rozpoznały, że nie ten sam, co zazwyczaj woźnica powozi ...i poniosły! Rydwan kilkakrotnie uderzył o ziemię robiąc całkiem niezłe zamieszanie. Podobno, cały ten rumor zmienił spokojnego zazwyczaj smoka (który żył sobie gdzieś, na dalekiej północy) w rozwścieczoną bestię! Hmmm... nieźle musiało się dziać, skoro ludzie, obawiający się powrotu Chaosu, błagali Zeusa o pomoc... A Zeus, jak to miał w zwyczaju, nie zastanawiał się długo i użył gromu! Biedny Phaeton nie przeżył tego eksperymentu i martwy wpadł do jakiejś starożytnej rzeki. To na pamiątkę tych hucznych wydarzeń do dziś zimą możemy podziwiać pędzącego po niebie, biednego Phaetona.  Gwiazdozbiór Woźnicy z atlasu J. Bode (1801) Dziś spotykamy się z wyobrażeniem Woźnicy jako mężczyzny z batem w jednej z dłoni oraz kozicą z koźlętami w drugiej. Podobno jest to właśnie ta kozica, której mlekiem karmiony był mały Zeus - o ile Zeus mógł być kiedykolwiek mały! Podobno również, choć sam nie wiem jakim sposobem, to właśnie Woźnica karmił małego Zeusa mlekiem Almatei. Zapytacie, jak to możliwe? Na prawdę nie wiem. W świecie bogów dzieją się rzeczy, których zwykli ludzie rozumieć wcale nie muszą... ;) Jednak, gdy nocą odnajdziecie jasną Kapellę i gwiazdy wokół niej, wspomnijcie losy młodego fana szybkiej jazdy po niebie...
» Brak komentarzy
Ten artykuł nie był jeszcze komentowany
» Wyślij komentarz
|